Nie był to oczywiście audyt dostępności, a obserwacje z kilku tras przez centrum miasta. Nie pozwalają oceniać całego Rzymu, ale trudno było nie zauważyć pewnych powtarzających się problemów.

Pierwszy prosty test pojawił się jeszcze z walizką.

Nierówne nawierzchnie, wysokie krawężniki i uskoki, które podczas zwykłego spaceru można ominąć albo nawet ich nie zauważyć, nagle stają się dużo bardziej odczuwalne. Oczywiście ciągnięcie walizki nie jest doświadczeniem porównywalnym z poruszaniem się na wózku czy przy pomocy balkonika. Pokazuje jednak, jak szybko zmiana sposobu poruszania się pozwala dostrzec cechy przestrzeni, które wcześniej pozostawały prawie niewidoczne.

Później takich miejsc zaczęłam zauważać więcej.

W jednym przejściu dla pieszych krawężnik był obniżony, ale tylko po jednej stronie ulicy. W innym na środku przejścia znajdowała się wyraźnie wyniesiona wyspa. Można było więc rozpocząć przechodzenie bez bariery, żeby po kilku metrach trafić na kolejną.

To właśnie te sytuacje wydają mi się bardziej zastanawiające niż oczywiste trudności wynikające z historycznej tkanki Rzymu. Pokazują prostą rzecz: dostępność nie działa punktowo. Obniżony krawężnik, rampa czy dostępny fragment chodnika mają znaczenie tylko wtedy, kiedy są częścią trasy, którą rzeczywiście można pokonać.

Obniżony krawężnik, ale ciągłość trasy przerwana wyspą na środku jezdni

Nie wszystko można wytłumaczyć historią

W Rzymie poprawa dostępności jest szczególnie trudna. Różnice poziomów, wzgórza, historyczne nawierzchnie, archeologia i ochrona zabytków sprawiają, że dostosowanie wielu miejsc jest znacznie bardziej skomplikowane niż w nowszych częściach miast, projektowanych z uwzględnieniem współczesnych standardów dostępności.

Nie oznacza to jednak, że każdą barierę można tłumaczyć historyczną strukturą miasta. Czym innym jest przeszkoda rzeczywiście trudna do usunięcia, a czym innym taka, która pojawia się w miejscu przebudowywanym czy urządzanym współcześnie.

Wysoki krawężnik może być dla jednej osoby drobną niewygodą, a dla innej oznaczać konieczność poszukania innej drogi albo brak możliwości przejścia. Dotyczy to osób poruszających się na wózku, części osób starszych, osób korzystających z balkonika, rodziców z wózkami dziecięcymi czy osób czasowo mających trudności z poruszaniem się.

Stan przestrzeni pieszej pojawia się również w koncepcji miast przyjaznych starzeniu WHO. Jakość przestrzeni zewnętrznych, w tym chodników i przejść dla pieszych, wiąże się tam z mobilnością, niezależnością i możliwością codziennego funkcjonowania osób starszych.

W Rzymie ma to szczególne znaczenie ze względu na bardzo zróżnicowaną grupę osób korzystających z miasta.

I chyba właśnie dlatego te kilka prostych przykładów zostało mi w pamięci. Czasem niewiele brakuje: krawężnik obniżony również po drugiej stronie ulicy, wyspa, która nie przerywa trasy, kolejny fragment chodnika połączony z poprzednim.

Rzym pozostaje jednym z tych miast, w których trudno przestać patrzeć dookoła. Tyle że możliwość zobaczenia jego placów, ulic, ruin i fasad zaczyna się wcześniej niż przy samym zabytku.

Najpierw trzeba móc do niego dojść.

Historyczna tkanka miasta

Wrzesień 2026